Herbata zamiast wina? Dlaczego musujące napary to przyszłość „picia inaczej”
Niedawno pisaliśmy o tym, jak pić mniej i nie zwariować, wprowadzając Was w ideę Damp January. Jeśli ten etap macie już za sobą, pewnie zauważyliście główny problem: woda z gazem szybko się nudzi, a soki są zbyt słodkie, by towarzyszyć poważniejszej kolacji.
Tu do gry wchodzi kategoria, która kilka lat temu podbiła najlepsze restauracje w Kopenhadze i Londynie, a dziś trafia na polskie stoły: musujące herbaty 0.0%. To nie jest mrożona herbata z bąbelkami. To zupełnie nowy sposób myślenia o napojach bezalkoholowych.
Skąd wzięła się moda na herbaty musujące?
Wszystko zaczęło się od sommelierów w restauracjach z gwiazdkami Michelin. Szukali oni napoju dla gości, którzy nie piją alkoholu, ale chcą, by ich napój „pracował” z jedzeniem tak samo dobrze jak wino.
Problem z większością napojów bezalkoholowych polega na tym, że brakuje im tanin i kwasowości. Herbata – jeśli jest odpowiednio parzona i selekcjonowana – naturalnie posiada obie te cechy. Dzięki temu potrafi przeciąć tłuszcz w potrawie, odświeżyć podniebienie i zostawić długi, wytrawny finisz.
Dlaczego herbata 0.0% smakuje jak „dorosły” napój?
Sekretem herbat musujących, takich jak te od austriackiego producenta La Maison, jest proces produkcji. Zamiast szybkich ekstraktów, stosuje się tu techniki bliskie winiarstwu:
- Cold brew (zimna ekstrakcja): Herbata moczy się w zimnej wodzie przez wiele godzin. Dzięki temu napar jest delikatny i aromatyczny, ale pozbawiony agresywnej goryczy.
- Dodatek winogron: Wielu producentów (w tym La Maison) dodaje do bazy sok z niedojrzałych winogron (verjuice) lub ekstrakty ze skórek. To one budują „ciało” napoju, które czujemy na języku.
- Precyzyjne bąbelki: Gaz nie jest tu tylko dodatkiem – drobne perlenie roznosi aromaty i sprawia, że napój wydaje się lżejszy.
La Maison: Austriacka szkoła bąbelków
Projekt La Maison to owoc współpracy winiarzy ze styryjskiej winnicy Schauer. Wiedzą oni wszystko o kwasowości i balansie, dlatego ich herbaty są tak bliskie winnemu doświadczeniu. W Winoland wybraliśmy dwa profile, które pokazują, jak szeroka jest to kategoria:
1. Tea Royal №7 0.0% – W stronę owoców i kwiatów
To propozycja dla tych, którzy lubią szampańskie klimaty w wydaniu rosé. Baza z czarnej herbaty i hibiskusa daje piękny kolor, a dodatki takie jak czarny bez i owoce jagodowe budują szeroki aromat. Jest elegancko, lekko i bardzo „toastowo”.
👉 Zobacz La Maison Tea Royal №7
2. Tea Royal №9 0.0% – Ziołowa świeżość i energia
Oparta na zielonej herbaty, z dodatkiem ziół śródziemnomorskich i jabłka. To napój bardzo czysty, niemal chrupki. Jeśli lubisz Rieslinga lub wytrawne Prosecco, №9 będzie idealnym zamiennikiem. Świetnie gasi pragnienie, ale ma na tyle dużo charakteru, by nie zginąć przy jedzeniu.
👉 Zobacz La Maison Tea Royal №9
Food Pairing: Co podać do musującej herbaty?
To kategoria stworzona do łączenia z jedzeniem. Dzięki temu, że napary te są wytrawne, nie dominują nad smakiem potraw.
Do Tea Royal №7:
- Przekąski: Bruschetta z pomidorami, sery z białą pleśnią (brie), orzechy.
- Dania główne: Pieczony kurczak, sałatki z truskawkami i kozim serem.
- Desery: Tarty z owocami, sorbety.
Do Tea Royal №9:
- Przekąski: Hummus, oliwki, świeże warzywa z dipami.
- Dania główne: Sushi, owoce morza, ryby z grilla, risotto szparagowe.
- Kuchnia azjatycka: Świetnie balansuje lekką ostrość dań typu stir-fry.
Jak podawać musującą herbatę, aby zachować winny rytuał?
Zapomnij o filiżankach. Musująca herbata 0.0% potrzebuje kieliszka – najlepiej do białego wina lub szampana. To kluczowe, by poczuć aromat. Butelka musi być mocno schłodzona (ok. 6-8°C).
Trend „picia inaczej” to nie rezygnacja z przyjemności, to po prostu zmiana bazy. Jeśli szukasz czegoś, co pozwoli Ci celebrować wieczór z klasą, a rano obudzić się z czystą głową, herbaty od La Maison są najlepszym ruchem, jaki możesz wykonać.
Pamiętaj, że do końca miesiąca produkty z Kolekcji Dry January kupisz z rabatem aż 20% po zalogowaniu!