Wina pasujące do sałatek – kilka win pasujących do warzyw

Wybranie wina do sałatek uznawane było przez lata za dość trudne, ze względu na przekonanie o psuciu smaku trunku przez sałatę. Rzeczywiście, warzywa traktowe jedynie jako dodatek do dania głównego, mogły sprawiać zniechęcające wrażenie w połączeniu z alkoholem. Jednak współcześnie, kiedy nasze podejście do nich zdecydowanie się zmieniło, a sałatka z odpowiednio dobranym składem może stanowić wręcz całość dania na lunch lub kolację, wino pasujące do warzyw będzie doskonałym uzupełnieniem takiego posiłku. Jak odpowiednio dobrać wino do sałatki i które z nich szczególnie polecamy?

Jak dobrać wino do warzyw?

Ze względu na delikatny smak warzyw, również towarzyszące im napoje alkoholowe powinny odznaczać się lekkością i świeżością. Najbardziej polecane wina do sałatek to więc odmiany białe, o orzeźwiającym smaku i wysokiej kwasowości. W ten sposób odpowiednio połączymy kwaskowate smaki sałatki z odpowiadającym jej alkoholem. Nasz sklep z winami Winoland poleca następujące wina białe znajdujące się w naszej sprzedaży:

Giannitessari Pinot Grigio

Pochodzące z Włoch z regionu Veneto, białe wino Giannitessari Pinot Grigio o świeżym i lekkim smaku oraz aromacie i naturalnej słodyczy, która przebija z nieco bardziej kwaskowatych nut. Zdobywający w ostatnich latach coraz większą popularność szczep Pinot Grigio odznacza się intensywnym, czystym i mocnym aromatem, który doskonale wyczuwalny jest w Giannitessari. Ma ono jednak również delikatne nuty rustykalne, przez co gatunek ten świetnie sprawdza się nie tylko jako dodatek do sałatek, ale również skorupiaków oraz owoców morza, a także nieco bardziej intensywnych smakowo dań z grzybów. Ze względu na swoją delikatność, Gianitessari bywa również podawane jako aperitif.

Welschriesling Bauer

Austriackie wino z regionu Niederösterreich z późnodojrzewającego szczepu welschriesling, szczególnie cenionego, jeśli jest uprawiany we Włoszech, na Węgrzech lub w Austrii. Welschriesling Bauer ma słomkową, transparentną barwę, ciekawą fakturę oraz aromat polnych kwiatów i jabłek doprawiony rześką nutą limonki. W smaku można wyczuć dziki agrest, grejpfrut, limonkę, a także jabłka papierówki, które mogą przywodzić na myśl beztroskie dnia dzieciństwa. Delikatność, wyczuwalny owocowy aromat i odpowiednia kwasowość Welschriesling Bauer powoduje, że jest to znakomite wino polecano jako dodatek do dań wiosennej kuchni, pełnej smakowitych nowalijek, owocowych sałatek czy sznycli po wiedeńsku. W Austrii jest ono również podawane jako orzeźwiający G’spritzer, z dodatkiem wody gazowanej.

Orchard Lane Sauvignon Blanc

Niezwykle wykwintna propozycja winiarska z Nowej Zelandii, z regionu Marlborough – Orchard Lane Sauvignon Blanc – która odznacza się doskonale zbalansowanym, intrygującym i pociągającym aromatem dojrzałych brzoskwini, jabłek, egzotycznej marakui i rześkiej trawy cytrynowej. Wspaniały smak soczystych owoców został przełamany w tym nowozelandzkim winie delikatną kwasowością, przez co Orchard Lane Sauvignon Blanc podkreśli umiejętnie smak serów, ryby oraz sałatki.

Wino do grilla – jak wybrać i na co zwracać uwagę?

Pierwsze promienie słońca powoli przebijają się przez chmury, robi się ciepło a my zaczynamy grillować. Na ruszt wrzucamy dosłownie wszystko, choć najbardziej popularna jest oczywiście kiełbasa, kaszanka oraz różne mięsa. Coraz częściej sięgamy również po sery, warzywa, ryby czy owoce morza. Najbardziej odważni grillują również owoce, takie jak ananasy czy banany. Jeśli chodzi o wypijany podczas spotkań przy grillu alkohol, to jest to przede wszystkim piwo. Zdecydowanie rzadziej sięgamy po wino i jest to duży błąd. Odpowiednio dobrane będzie idealnym dopełnieniem smaku potraw serwowanych z rusztu. Jeśli nie wiesz jakie wino do grilla wybrać to ten tekst na pewno Ci w tym pomoże.

Jak wybrać najlepsze wino?

Wino, oprócz walorów smakowych dodaje również elegancji całemu spotkaniu. Różnorodność aromatów i smaku sprawia, że nawet te mniej popularne potrawy znajdą swojego kompana. Jeśli wybieramy wino na grilla, powinniśmy zwrócić szczególną uwagę na etykietę z najważniejszymi informacjami. Patrzymy na odmianę, kolor a także kraj pochodzenia. Oprócz tego możemy znaleźć wzmiankę na temat zawartości cukru resztkowego, który decyduje o słodkości wybranego wina. Do potraw z grilla najlepiej wybrać prosty i wyrazisty trunek. Na początku spotkania warto postawić na łagodne, białe lub różowe wino, które świetnie przygotuje nas na dalszą ucztę. Taki rodzaj idealnie pasuje również do lekkich dań z grilla a w szczególności do warzyw czy drobiu. O tym, jakie wino powinniśmy wybrać na spotkanie towarzyskie przy grillu, decydują przede wszystkim potrawy, które mamy zamiar zaserwować. Jeśli lubimy dobrze przyprawione dania to idealne będą czerwone wina, bogate w owocowe nuty. Z kolei osoby, które zdecydowanie wolą delikatne mięsa powinny wybierać białe, słodkie oraz orzeźwiające trunki.

Wino idealne do dań mięsnych

Serwując karkówkę, żeberka czy steki warto jest zestawić je z wytrawnym, czerwonym winem. Jest to idealne połączenie, ponieważ dania mięsne bywają ciężkostrawne a czerwone wino ma zbawienny wpływ na nasz układ trawienny. SD Primius Primitivo di Manduria to świetna propozycja o gładkiej i wyrazistej nucie. Jest to wytrawne wino pochodzące z regionu Apulia we Włoszech. Główną rolę odgrywają w nim aromaty owoców leśnych. Można powiedzieć, że jest to idealne wino do grilla, ponieważ doskonale komponuje się z mięsem. Można serwować je również z gulaszem lub makaronem. Kolejna z propozycji stworzona jest do wołowiny. Sol Fa Soul Malbec to czerwone, wytrawne wino, łączące w sobie aromat ciemnych śliwek z nutami maliny oraz wiśni. Do kurczaka czy indyka lepiej pasuje wytrawne lub półwytrawne wino białe.

Wino polecane do warzyw oraz sera i wędlin

Do potraw bezmięsnych polecane są przede wszystkim wytrawne wina różowe, które jedynie podkreślą smak grillowanej papryki czy cukinii. Do serów czy wędlin sprawdzi się natomiast Tapada del Villar DOC Tinto, czyli czerwone wino z eleganckim i długim zakończeniem.

Te małe wskazówki sprawią, że wybór wina do grilla będzie zdecydowanie prostszy. Nie zapominajmy jednak o naszych osobistych preferencjach, które też powinniśmy brać pod uwagę.

Wybieramy najlepsze wina do dań z owoców morza

Wina mogą doskonale podkreślić jak i zdominować smak dania, dlatego też tak ważne jest to, aby wybierać je właściwie. Jest to szczególnie widoczne przy potrawach z owoców morza, które są bardzo delikatne i lekkie a źle dobrane wino mogłoby je przytłoczyć. Z pewnością wino czerwone nie nadaje się do tego typu potraw, ponieważ może wyraźnie zmieniać ich smak. Dzieje się to za sprawą żelaza, które występuje w czerwonym winie i wchodzi w interakcję z nienasyconymi kwasami tłuszczowymi mieszczącymi się w śródziemnomorskich daniach. W wyniku tego połączenia powstaje przykry zapach. O tym jakie wino do owoców morza wybrać, dowiesz się z tekstu poniżej.

Postaw na białe wino

Jest to jeden z najbardziej aromatycznych i najdelikatniejszych alkoholi. Białe wino o wysokiej kwasowości i owoce morza to świetne połączenie. Sprawdzi się zarówno w kompozycji z małżami, ślimakami jak i kalmarami czy ośmiornicami. Przykładem takiego wina jest białe wytrawne Von Winning Win Win Riesling, pochodzące z jednego z największych regionów winiarskich Niemiec. Można w nim wyczuć wyraźne nuty zapachowe soczystych cytrusów. Najlepiej smakuje schłodzone i takie należy je podawać. Jest świetnym rozwiązaniem na wieczór z przyjaciółmi ale także na wykwintną kolację. Jeśli zależy nam na winie, które sprawdzi się do różnych przekąsek to powinniśmy postawić na pochodzące z Portugali Albarino Segrel. Jest to wyjątkowo rześkie wino o wyrazistym smaku. Zawiera aromaty świeżych owoców i białych kwiatów. Jeśli naszym głównym daniem ma być ryba to należy wybrać takie wino, które będzie jedynie jej dopełnieniem. Takim z pewnością jest Conde Villar Alvarinho/Trajadura. Idealna kwasowość połączona z przyjemnymi zapachami cytryny i drzewa pomarańczowego daje uczucie świeżości i lekkości. Idealnie współgra z daniami rybnymi ale także z drobiem czy świeżo zrobioną sałatką.

Różowe a może musujące wino do owoców morza?

Oprócz białego wina możemy również postawić na różowe, które jest delikatne i bardzo dobrze komponuje się ze skorupiakami i małżami. Charakterystyczny dla tego wina jest aromat czerwonych owoców, bardzo często truskawek lub poziomek. Różowe wina w połączeniu z owocami morza na pewno zachwyci niejedno podniebienie. Wszystko to za sprawą wytrawnego a jednocześnie orzeźwiającego smaku. Podczas kolacji z owocami morza, nie można pominąć musującego wina. Jest to świetne rozwiązanie w przypadku wznoszenia toastów. Doskonale łączy się z lekkostrawnymi daniami. Serwując kalmary czy ostrygi warto jest również postawić na szampan. Wina do owoców morza równie dobrze sprawdzą się jako składnik przygotowywanych potraw.

Wybierając wino do ryb czy owoców morza najlepiej postawić na te białe, różowe lub musujące. W tym przypadku to nie wino odgrywa tu główną rolę. Jest tylko tłem, które podkreśli ich wyjątkowy smak oraz zachęci do dalszego jedzenia. Mamy do wyboru całą gamę smakową win a to, na które się zdecydujemy zależy tylko od nas. Ten tekst z pewnością będzie dobrym drogowskazem, dla osób, które rozpoczynają swoją przygodę ze światem wina.

Zestawy upominkowe dla firm – jak je skomponować?

Upominki dla firm to często nie lada wyzwanie. Co takiego wybrać, aby podarunek był taktowny i przede wszystkim spodobał się osobie, której chcemy go wręczyć? W relacjach biznesowych bardzo popularne i często stosowane jest wręczanie upominków jako dowód wdzięczności czy uznania. Jaki zestaw upominkowy dla firmy wybrać?

Bardzo wiele zależy od tego jak dobrze znamy osobę. Jeśli nasza relacja jest bliska i nie ogranicza się tylko i wyłącznie do kontaktów na polu biznesowym, bardzo łatwo możemy sprawić spersonalizowany, a przede wszystkim trafiony prezent. Jeśli wiemy, co nasz przyjaciel lubi, jakie ma hobby i zainteresowania, z wyborem prezentu nie będziemy mieć problemu.

Co jednak w sytuacji, kiedy nie znamy się zbyt dobrze, ale mimo wszystko chcielibyśmy podarować upominek, nie popełniając przy tym gafy? W tym przypadku warto pomyśleć nad sprawdzonymi rozwiązaniami. Nie chcemy przecież, aby obdarowany przez nas współpracownik czy kontrahent źle odebrał ten miły gest z naszej strony. Warto postawić na rzeczy uniwersalne, ale jednocześnie z nieco wyższej półki. Kupienie zwykłych pralin nie jest zbyt wyszukanym pomysłem i zapewne taki prezent nie zostanie odebrany jako coś wyjątkowego.

Upominek, który zawsze będzie trafiony to z pewnością prezentowe zestawy win. Tutaj warto pamiętać, aby wybrać alkohol z wyższej półki. Podarowanie wina średniej jakości nie będzie ani eleganckie ani gustowne. W Warszawie, w naszym sklepie Winoland jest
szeroki wybór win pochodzących od najbardziej znanych i renomowanych producentów z całego świata. Wina z naszego asortymentu spełnią oczekiwania nawet najbardziej wymagających koneserów. Bazując na bogatym, wieloletnim doświadczeniu i zdobytej wiedzy oferujemy trunki najwyższej jakości. Spośród dostępnych win różnego rodzaju można stworzyć niebanalny zestaw win. Kompletując taki prezent warto zadbać też o jego różnorodność. Wybierzmy zatem wino czerwone, białe oraz różowe. Jeżeli wiemy jednak, że osoba, którą chcemy obdarować preferuje tylko jeden rodzaj wina, stwórzmy zestaw win odpowiadający jej upodobaniom. W końcu zależy nam, aby prezent przypadł do gustu, został dobrze odebrany i sprawił radość. W zależności od regionu, z którego pochodzi dane wino, jego smak i aromat będzie inny, a więc każdy znajdzie coś odpowiedniego dla osoby, którą chcemy obdarować.

W naszym sklepie możemy stworzyć gotowy już zestaw win w oparciu o indywidualne preferencje. Dzięki temu nie musimy dodatkowo martwić się o opakowanie całości, a podarunek będzie prezentował się efektownie i zapewne utkwi w pamięci osobie, której będziemy go wręczać. Elegancki i taktowny prezent jakim jest zestaw win z pewnością zostanie doceniony i zapewne wykorzystany, gdyż jest to bardzo uniwersalny upominek.

Na czym polega degustacja komentowana wina?

Choć każdy z nas sięga od czasu do czasu po lampkę wina, wiedza na temat tego trunku i jego rodzajów nie jest zbyt powszechna. Nie ma w tym nic dziwnego, w końcu wino ma wielowiekową tradycję, powstaje w różny sposób, w odmiennych zakątach ziemi. Nie jest łatwo odnaleźć się w tej różnorodności smaków i aromatów. Aby nieco dowiedzieć się o świecie wina, przydatna będzie degustacja komentowana. To coraz popularniejszy dodatek do wydarzeń branżowych i firmowych, który sprawia, że impreza jest ciekawa, a jej uczestnicy mogą się rozluźnić i zintegrować.

Jak wygląda degustacja komentowana wina?

Degustacje komentowane powinny spełniać dwie funkcje: być ciekawe, a jednocześnie pozwolić dowiedzieć się ludziom coś więcej o kulturze picia wina. Stąd w trakcie wydarzenia prowadzący przytacza nie tylko różne fakty dotyczące tego trunku, ale również anegdoty i ciekawostki. Każde wydarzenie polega na starannym wyselekcjonowaniu kilku trunków i dobraniu do nich potraw lub przekąsek. Jak wiadomo, wino może być świetnym dodatkiem do dań, na ogół ludzie jednak nie wiedzą jak łączyć trunek z konkretnym typem jedzenia. Degustacja wina dla firmy to idealna okazja, by zwiększyć swoją wiedzę na ten temat. Wydarzenie pozwala uczestnikom imprezy na rozluźnienie się, a skosztowanie wysokogatunkowego wina poprawia nastrój. Sprzyja to integracji i buduje miłą atmosferę w zespole.

Jak zorganizować degustację wina?

Degustacje wina stają się w Warszawie coraz popularniejsze. Zamawiając tego typu usługę dla swojej firmy, warto skorzystać z naszej oferty. Winoland powstał z pasji do wina. Nasi pracownicy to ludzie, którzy doskonale znają się na tym trunku. Z kolei doświadczenie w pracy z klientami pozwoliło nam stworzyć autorski, niezwykle ciekawy program degustacji. Przybliżmy historię prezentowanych win, odkrywamy przed słuchaczami tajniki ich produkcji, a także podpowiadamy, na co zwrócić uwagę w trakcie ich picia, aby w pełni poczuć ich smak i aromat. Nasze degustacje dla firm są więc pełne wiedzy i wskazówek, wszystko podane jest jednak w lekkiej i zabawnej formie. Goście w jednym czasie dowiadują się interesujących rzeczy i doskonale bawią.

Degustacja win to świetny pomysł na urozmaicenie firmowej imprezy bądź spotkania. Z naszego doświadczenia wynika, że goście są bardzo ciekawi tego punktu programu. Kto w końcu nie chciałby dowiedzieć się czegoś więcej o jednym z najsłynniejszych trunków na świecie? Nasze degustacje z pewnością przybliżą świat wina, a także pomogą zrozumieć jego fenomen. Ciekawe kompozycje trunków i potraw sprawiają, że goście otwierają się na nowe połączenia smakowe i bardzo chwalą sobie w ten sposób przygotowany event. A przecież zadowolenie gości jest najważniejsze!

Jakie wina półsłodkie sprawdzą się na prezent?

Wino to trunek doceniany przez ludzi na całym świecie. Towarzyszy nam przy posiłkach, w trakcie spotkań ze znajomymi. Często sięgamy po nie wieczorem, kiedy chcemy zrelaksować się w trakcie oglądania ulubionego filmu lub czytania książki. Dobrze dobrane będzie podkreślało smak i aromat dania, jak i swój własny. Ten alkohol pasuje na wiele okazji, a dla amatorów wina i nie tylko może stać się idealnym prezentem.

Czy wino nadaje się na prezent?

Tak! Wino bez wątpienia nadaje się na prezent, ponieważ jest trunkiem uniwersalnym. Nawet jeśli osoba obdarowywana nie pije alkoholu, będzie mogła nim poczęstować swoich gości lub odpowiednio przechowywać i sięgnąć po nie nawet za kilka lat.

Świat wina jest pełen smaków i aromatów. Najbardziej bezpiecznym wyborem prezentowym są wina półsłodkie. Ten rodzaj wina stanowi kompromis smakowy dla przeciętnego konsumenta. Charakteryzuje się wyrazistą, ale niezbyt ciężką słodyczą z wyczuwalnymi aromatami owocowymi i kwiatowymi.
Także koneserzy i smakosze win powinni docenić wina półsłodkie, które otrzymają w prezencie. Nawet jeśli nie będzie pasowało do dania, które akurat przygotowali, to na pewno wypiją je innym razem.

Jakie wino półsłodkie wybrać na prezent?

Wybierając się na kolację, gdzie podawane będą ryby, owoce morza lub dania z ryżem warto sięgnąć po La Vina Semi Dulce. Białe, lekko słodkie, pachnące owocami wino ma przyjemny, jasnożółty kolor i dużą zawartość cukrów. Trunek o hiszpańskim pochodzeniu pachnie ananasem, melonem, zielonym jabłkiem. Wyczuć można delikatną nutę cytrynową. Taki prezent to pewność, że obdarowujący znajdzie odpowiednią okazję do jego wypicia.

Wino, które będzie świetnym niezobowiązującym prezentem i będzie doskonale smakowało jako aperitif lub, jak jego poprzednik towarzystwie ryb i owoców morza to Sol del Rey Blanco Semi Dulce. Jest to wino lekkie, orzeźwiające, o wyczuwalnych aromatach owoców tropikalnych.

Chateau Vartely Chardonnay Semi-Sweet to mołdawska propozycja Chardonnay o zapachu dojrzałych bananów, ananasów, kwiatów polnych i chleba. W smaku czuć soczyste jabłka i gruszki. Również świeże i lekkie. Podane jako aperitif lub do warzyw w maśle, skorupiaków i serów zachwyci niejednego amatora wina.

Czerwone, półsłodkie, gruzińskie wino Khvanchkara to propozycja wina, które może być podawane do lekkich ciast, suszonych owoców, orzechów, prażonych pestek dyni. Wino ma bardziej wyrazisty smak, przypominający o malinie, jeżynie, jarzębinie z aromatami korzennymi. Jest mocno owocowe z wyrazistym akcentem malinowym, lekko pikantne i świeże.

Dodatkowo proponujemy Państwu wina, takie jak Riesling Bauer czy Moscato D’Asti DOCG Bosio, dostępne w naszej ofercie.

Wino półsłodkie jest świetnym pomysłem, kiedy chcemy zrobić komuś prezent i to bez względu na okazję. W ofercie sklepu Winoland znajdującego się w Warszawie znajdziesz wiele win o bogatym bukiecie smakowym, wśród których każdy znajdzie coś dla siebie.

Jak dopasować wina do popularnych deserów?

Wydawać by się mogło, że dopasowanie wina do deseru to wyjątkowo proste zadanie. Okazuje się jednak, że nie jest to taka łatwa sprawa. O ile zwykle nie mamy większego problemu z jego wyborem przy innych potrawach, to w przypadku wety staje się to dość skomplikowane. Wino do deseru powinno być bowiem słodkie, ale trzeba uważać, aby z jego słodyczą nie przedobrzyć, a tym samym nie stworzyć kompozycji smakowej, która nikomu nie przypadnie do gustu. Czym zatem się kierować przy wyborze tego wyjątkowego trunku, kiedy na stole pojawia się podwieczorek?

Deserowe czy może słodkie

Utarło się przekonanie, że ze słodkimi przekąskami doskonale komponuje się wino deserowe. I jest w tym rzeczywiście dużo prawdy. Charakteryzuje się ono bowiem dość wysokim poziomem słodkości, dlatego właśnie najlepiej podawać je w towarzystwie ciast, galaretek, bitej śmietany czy innych tego rodzaju pyszności. Co więcej, ten rodzaj trunku z reguły jest także dość mocnym alkoholem. Szacuje się, że w wysokogatunkowych winach deserowych jego stężenie waha się od 14 do 22%. Do ich produkcji wykorzystywane są winogrona bogate w cukry, hodowane w wyjątkowo dogodnych warunkach, dlatego też nie należą one do najtańszych, a co za tym idzie najpopularniejszych. Niemniej serwując apetyczny deser, warto podać do niego wysokiej jakości wino, które zdecydowanie podkręci jego niepowtarzalny smak.

Czekolada i wino

Dopasowując rodzaj wina do konkretnego deseru panuje zasada, że powinno ono zawierać podobną kompozycję smakową do tego, co serwujemy na deserowym talerzyku. Co więcej, musi być ono przynajmniej o ton słodsze od wety, ponieważ jego nadmierna kwasowość może niestety zdecydowanie popsuć walory smakowe nawet najlepszego deseru. Uważa się również, że im jest on cięższy, tym lepiej będzie do niego pasowało czerwone, słodkie i wyraziste w smaku wino. Wyjątkiem jest czekolada i przysmaki wzbogacone jej niezwykle wyrazistym smakiem. W przypadku tego rodzaju smakołyków niezwykle trudno dobrać wino, dlatego czasami nawet warto zupełnie z niego zrezygnować, co zapewne na dobre wyjdzie naszemu deserowi.

Białe czy czerwone

Serwując wino do deseru w większości przypadków powinno być ono dość słodkie, aby łagodnie podkreślało słodycz przekąski. Ważny jest jednak także kolor trunku. Do lekkich, owocowych smakołyków na bazie bezy, bitej śmietany czy też popularnego ostatnio serka mascarpone idealnie wpasowują się białe wina deserowe, które świetnie podkreślają ich delikatny, świeży smak. Nieco cięższe, korzenne desery smakują znacznie lepiej, kiedy podawane są w towarzystwie czerwonego, mocniejszego trunku, który doskonale uwydatnia ich największe walory i sprawia, że niemal rozpływają się w ustach.

Skąd się bierze kolor w winie?

To, że wina dzielą się na białe i czerwone wie nawet dziecko. Powszechnie wiadomo też, że istnieją wina różowe a zapewne tylko nieliczni mają świadomość istnienia win pomarańczowych i szarych. Skoro każde wino powstaje z winogron, skąd te różnice w kolorze? Na pierwszy rzut oka sprawa wydaje się być prosta: wina czerwone robi się z ciemnych odmian winogron, wina białe z białych. A jednak nie do końca. Istnieją bowiem wina białe wytwarzane z winogron o ciemnych skórkach. A co z winami różowymi? Czy powstają przez wymieszanie wina białego z czerwonym? Spróbujemy dziś wyjaśnić te kolorystyczne zawiłości.

Dlaczego wino czerwone jest czerwone?

Za kolor w winie czerwonym odpowiada barwnik zawarty w skórkach winogron. Żeby kolor mógł się uwolnić ze skórek, trzeba je macerować, czyli przetrzymywać zgniecione grona przez określony czas w moszczu. Im dłużej maceruje się skórki w moszczu, tym mocniejszej barwy nabiera wino. Dodatkowo w trakcie maceracji ze skórki i pestek winogron uwalniane są taniny, które przechodzą do wina. To właśnie taniny odpowiadają za to charakterystyczne uczucie ściągania, które czujemy w ustach po wypiciu łyka czerwonego wina. Ilość tanin w winie jest różna. Mówiąc w skrócie, im dłużej trwa maceracja, tym więcej jest w winie tanin.  Dla niektórych zbyt duża ilość tanin wywołuje wręcz nieprzyjemne doznania. Ale bez tanin wino nie byłoby winem. To one dają winu potencjał dojrzewania, w czasie którego łagodnieje i wytraca stopniowo swój ściągający charakter.

Wino czerwone może mieć rozmaite odcienie od głębokiej, niemal czarnej czerwieni przez purpurowy, wiśniowy aż do ceglastego. Dodatkowo może mieć refleksy ceglaste, fioletowe, granatowe. Te różnice w kolorze zależą od odmiany użytych gron i od sposobów winifikacji. Winogrona o grubszej skórce, takie jak cabernet sauvignon dają wina o intensywniejszym kolorze. Te z cienkimi skórkami, na przykład pinot noir tworzą wina jaśniejsze i lżejsze. Najmocniej na intensywność barwy wpływa jednak długość leżakowania. Im dłuższy okres leżakowania tym wyraźniejszych odcieni ceglastych nabiera wino.  

Czerwone wina mają zdecydowanie bardziej intensywny smak i aromat niż wina białe. Z tego powodu z reguły bardziej pasują do cięższych i mocniej przyprawionych potraw. Zawierają też 10 razy więcej antyoksydantów niszczących wolne rodniki, które odpowiadają za starzenie się. Niewielka ilość czerwonego wina pita codziennie wspaniale wpływa na układ krwionośny i serce.

Dlaczego białe wino jest białe?

 W zasadzie można powiedzieć, że białe wina powstają z białych winogron. Ale nie zawsze. Są przypadki, w których wino białe robi się z winogron o ciemnych skórkach. Jakim cudem w takim razie mają jasny kolor?  Bo nie stosuje się w tym przypadku maceracji. Grona się tłoczy, po czym oddziela skórki od moszczu i dopiero wtedy poddaje się go fermentacji. W ten sposób powstają takie wina jak gewurztraminer i niektóre odmiany muscata. Również sławny szampan produkowany jest z ciemnych odmian winogron: pinot noir i pinot meunier połączonymi z jasną odmianą chardonnay.

Kolor wina białego waha się od niemal przezroczystego jak w przypadku vinho verde, przez zielonkawe, różnych odcieni żółtego aż do bursztynowego a nawet herbacianego. Tu też, podobnie jak w przypadku wina czerwonego wszystko zależy od odmiany winogron, sposobów winifikacji i długości procesu dojrzewania.

Białe wino jest lżejsze od czerwonego, orzeźwiające, delikatniejsze i bardziej kwasowe. Pasuje też delikatniejszych potraw niż wino czerwone. Idealnie łączy się z rybami i owocami morza. W przypadku wina białego dobrze jest trzymać się zasady: im tłustsze danie tym bardziej wytrawne wino.

Skąd się bierze róż w winie?

Czy wino różowe to połączenie wina białego z czerwonym? Czasem tak jest, ale rzadko, a w Europie takie mieszanie jest wręcz zakazane (z wyjątkiem Szampanii). Najczęściej wino różowe powstaje z tych samych winogron co wino czerwone. Skórki macerowane są w moszczu na tyle krótko, by nadać mu jedynie lekkiego zabarwienia. Zaraz po tym skórki odcedza się i już tylko sam moszcz poddaje się fermentacji.  Podobnie jak w przypadku win białych i czerwonych, również wina różowe różnią się między sobą kolorem. Paleta barw waha się od bardzo jasnej, łososiowej, przez pudrowy róż aż po soczystą, ale przejrzystą czerwień.  Wino różowe łączy w sobie cechy wina białego i czerwonego. Wyraźnie wyczuwalne są aromaty ciemnych owoców, a jednocześnie jest dużo lżejsze, świeższe i orzeźwiające. To idealne rozwiązanie dla osób, dla których wino czerwone jest zbyt ciężkie i cierpkie. Różowe wino tworzy dobrany duet z lekkimi przekąskami: sałatkami, warzywami, wędlinami. Dobrze łączy się z potrawami kuchni włoskiej, szczególnie wszelkiego rodzaju makaronami z sosem pomidorowym. Poza tym wino różowe dobrze pasuje do dań słodkich – wtedy najlepiej zdecydować się na wino półsłodkie lub słodkie.  

Jak już wspomnieliśmy istnieją jeszcze wina pomarańczowe i szare. Ale to już temat na zupełnie inną opowieść…

 

 

Renata Pyśkiewicz – Kowalska

 

Szczepy, które wypada znać: cabernet sauvignon

Cabernet Sauvignon to napis, który najczęściej można znaleźć na etykietach czerwonych win w naszych sklepach. Nic dziwnego – pośród wszystkich czerwonych odmian winorośli to właśnie Cabernet Sauvignon jest najbardziej znany i doceniany. Bez wątpienia możemy zaliczyć go również do odmian najbardziej charakterystycznych.

Jest to szczep o stosunkowo niewielkich owocach, grubej czarnej skórce i dużych pestkach. To właśnie ta skórka i pestki są źródłem garbników zwanych taninami. A taniny decydują o złożoności, pełności wina i jego zdolności długoletniego dojrzewania. Bardzo często to właśnie cabernet sauvignon stoi za wielkimi winami. Nie jest to szczep do produkcji win młodych i świeżych. Ta odmiana nie lubi pośpiechu. Wręcz przeciwnie – potrzebuje dużo czasu i całych pokładów cierpliwości, żeby się rozwinąć i wydobyć z siebie to, co najcenniejsze. Cabernet sauvignon to wino o olbrzymim wręcz potencjale starzenia – przeciętnie wynosi on 10 lat. Wydaje się wręcz stworzone do fermentacji i przechowywania w beczkach, a z wiekiem nabiera złożoności i finezji.

Jaki smak ma cabernet sauvignon?

Wina pozyskiwane z odmiany cabernet sauvignon są ciemnoczerwone, mocno garbnikowe o wielowymiarowym aromacie. Charakterystyczną dla cabernet sauvignon nutą jest czarna porzeczka z domieszką lukrecji i… papryki. Jego siła i moc zależą od regionu, z którego pochodzi. Najpotężniejsze, mocno garbnikowe i złożone wina o dużym potencjale starzenia pochodzą z Bordeaux, Toskanii i Kaliforni. Jeśli kupimy cabernet sauvignon z Chile, najprawdopodobniej będzie to wino nieco lżejsze i bardziej owocowe. Z kolei cabernet sauvignon pochodzący z Australii niemal na pewno powali nas swoją intensywnością i nieposkromionym, gorącym, słodko – alkoholowym charakterem z domieszką nut eukaliptusowych.

Z czym pić cabernet sauvignon?

Ponieważ cabernet sauvignon jest winem z dużą zawartością garbników i ciała, najlepiej łączyć go z daniami o zdecydowanych, mocnych smakach. To wręcz wymarzone wino dla mięsożerców. Grillowana i smażona wołowina, pieczone żeberka w gęstym sosie, dania o dużej zawartości pieprzu i przypraw – to idealne towarzystwo dla cabernet sauvignon, szczególnie tego beczkowanego, dojrzałego. Bardziej owocowe i nieco świeższe cabernet sauvignon z Nowego Świata można podać do dań z drobiu i warzyw strączkowych. Niestety nie jest to najlepszy towarzysz dla serów i ryb z uwagi na mocne garbniki.

 

Renata Pyśkiewicz – Kowalska

Jak karnawał to karnawał!

 

Drzewiej to bywały karnawały! Wieczór Trzech Króli kończył “święte wieczory” a rozpoczynał staropolskie zapusty. Aż do Wielkiego Postu trwała jedna wielka niekończąca się balanga, w której wino lało się strumieniami. “Kochajmy się!” – rozbrzmiewał zewsząd staropolski toast.

Przez całe wieki największą wiejską rozrywką karnawałową polskiej szlachty były kuligi. To było nie lada wydarzenie i trzeba było się do niego co roku dobrze przygotować: ustalić kolejność odwiedzin, zorganizować w domu noclegi dla nieprzebranej liczby gości, a przede wszystkim porządnie zaopatrzyć spiżarnię i piwniczkę. Wraz z mrokiem rozbawione towarzystwo zjeżdżało galopem na podwórze wśród śmiechów i okrzyków. Było to jak istny najazd szarańczy! Kilkugodzinna sanna na mrozie zaostrzała apetyty wesołej gromady więc ze stołu w mgnieniu oka znikały ogromne misy zwierzyny, kiełbas, zrazów, szynek, kapusty i ciast. Krążyły kielichy, wychylano kolejne “zdrowia” i wznoszono toasty. A trzeba przyznać, że toasty to była prawdziwie polska specjalność! Na początku, do “gęstych potraw” podawano jedynie piwo. Kiedy po mięsiwach na stole pojawiało się wino, gospodarz rozpoczynał wznoszenie toastów. Jak zwyczaj nakazywał, wznoszone one mogły być tylko i wyłącznie winem – zazwyczaj małmazją lub węgrzynem. A ponieważ każde “zdrowie” spełniało się z innego kielicha, na stole roiło się od pucharów, kubków i szklanic. Bawiono się tak do białego rana, a potem rozchodzono na krótki odpoczynek, zjadano śniadanie za jednym zamachem z obiadem, dziękowano za gościnę, pito strzemiennego i… porywano gospodarzy żeby po dalszej szalonej przejażdżce saniami zawitać na kolejnym dworze. W czasie tych zimowych zabaw pito głównie tokaj i miód lub rozgrzewano się staropolskim specjałem: krupnikami. Zanim wypito strzemiennego, wychylanego już na progu, ganku lub przy wrotach, wznoszono ostatni toast. Przez wieki brzmiał on niezmiennie: “Kochajmy się!”.

 

Renata Pyśkiewicz – Kowalska

 

Opracowano na podstawie:
H. Szymanderska, Polskie tradycje świąteczne, Świat książki 2003

Jakie bąbelki na szampańską zabawę

Stary rok ustępuje pola nowemu. Jak zwykle przywitamy go nierealnymi postanowieniami, hucznymi wystrzałami i entuzjastycznymi toastami. A jeśli toast to wiadomo – koniecznie szampanem. Bo sylwester bez bąbelków jest jak święty Mikołaj bez worka. Ale czy aby na pewno wszystko co ma bąbelki to szampan?

Chociaż lubimy używać takiego skrótu myślowego, prawda jest bezlitosna – nie wszystko co musuje i ma procenty jest szampanem. Nazwa tego trunku jest zastrzeżona i tylko wybrani producenci mogą się nią posługiwać. Bo szampan to wino musujące wytwarzane metodą szampańską w Szampanii i kilku innych regionach Francji. Wino wyjątkowe, nader luksusowe i niestety pieruńsko drogie. Na szczęście żeby uczcić specjalną okazję nie musimy dokonywać dramatycznego wyboru między trunkiem z Szampanii za kwotę trzycyfrową a winem musującym z Rosji za 10 zł. Jeśli chcemy poczuć smak dobrego wina musującego możemy wydać kilkadziesiąt złotych i cieszyć się smakiem wybornego włoskiego prosecco albo wyśmienitej hiszpańskiej cavy. Łączą je z szampanem bąbelki, a dzieli całkiem sporo.

Musujący symbol luksusu

Nie bez przyczyny szampan uważany jest za symbol luksusu. Najtańszy szampan kosztuje około 120 – 150 zł za butelkę i jest to cena najniższa z możliwych. Nierzadko za szampana trzeba zapłacić kilka tysięcy złotych a najdroższy osiągnął cenę 1,2 mln funtów! Dlaczego szampan jest taki drogi? Bo Szampania się ceni, pogoda nie rozpieszcza upraw winorośli a produkcja szampana obwarowana jest ścisłymi wymaganiami i wymaga sporo zachodu. Metoda szampańska polega na drugiej fermentacji, którą przeprowadza się w butelkach. Wino przeznaczone do produkcji szampana zaczyna swoją przygodę w całkiem zwyczajny sposób. Winogrona trafiają do kadzi, w których przechodzą normalną fermentację. Warto w tym miejscu wspomnieć, że do produkcji szampana można używać jedynie trzech szczepów winogron: chardonnay, pinot noir i pinot meunier. Kiedy wino wydaje się już gotowe, wcale nie kończy swojej pracy. Osiągnąwszy poziom alkoholu ok. 11%, zlewane jest do butelek. Następnie dodaje się do wina soku winogronowego i drożdży. Dzięki tej domieszce w zamkniętej kapslem butelce zaczynają się czary mary – wino zaczyna drugi raz fermentować. Produktem tej wtórnej fermentacji jest (oprócz alkoholu) dwutlenek węgla, czyli nasze upragnione bąbelki. Butelki z dojrzewającym szampanem leżakują w ciszy i spokoju co najmniej 15 miesięcy. W tym czasie nabiera on charakterystycznych chlebowych i drożdżowych aromatów, które czynią go tak wyjątkowym pośród całego musującego towarzystwa. Po zakończeniu leżakowania nadchodzi ważny moment: trzeba pozbyć się z szampana drożdżowego osadu. W tym celu butelki stopniowo przekręca “do góry nogami”. Osad spływa do szyjek, które następnie zamraża się i usuwa przywierający do korka zlodowaciały osad. Po tych zabiegach butelkę ostatecznie korkuje się i trunek jest gotowy do opuszczenia Szampanii by nieść światu odrobinę luksusu.

Metodą szampańską produkowany jest nie tylko szampan. W ten sam sposób powstaje też hiszpańska cava. Dzięki przystępnej cenie i całkiem wykwintnemu smakowi cava stanowi doskonałą alternatywę dla drogiego szampana. Sprzyjający kataloński klimat, krótszy okres dojrzewania i mniej restrykcji związanych z produkcją cavy powodują, że możemy cieszyć się pierwszorzędnymi bąbelkami już za ok. 60 złotych za butelkę.

Najsłynniejsze włoskie bąbelki

Jeśli nie chcemy przepłacać za toasty, w sukurs przychodzą nam słynne włoskie bąbelki: produkowane w Wenecji Euganejskiej prosecco. Pożądane musowanie osiąga się tu inną, tańszą metodą Charmata. Jej tajemnica tkwi w tym, że drugą fermentację przeprowadza się nie w butelkach, a w kadziach. Do przefermentowanego wina dodaje się sok winogronowy i drożdże i pozwala się im pracować aż o wytworzenia dwutlenku węgla i dodatkowego alkoholu. Następnie prosecco jest filtrowane z drożdżowego osadu i butelkowane pod ciśnieniem, żeby zachować w nim te cudowne bąbelki. Taniej, szybciej ale wcale nie znaczy że źle. Tą metodą otrzymujemy wina zdecydowanie świeższe w smaku, bardziej owocowe i orzeźwiające. Wzniesienie toastu prosecco o zadowalającej jakości to wydatek rzędu 45-50 zł.

A jak na pierwszy rzut oka odróżnić szampana od prosecco? Naturalnie po bąbelkach. W szampanie są one zdecydowanie trwalsze, samo wino mniej się pieni a pęcherzyki utrzymują się w kieliszku długo. W prosecco bąbelki są lżejsze, bardziej ulotne, a wzbogacone nimi wino bardziej się pieni. Poza tym prosecco jest jaśniejsze od szampana, bardziej owocowe w smaku i zapachu i pozbawione nut chlebowych i drożdżowych.

Oprócz dwóch opisanych przez nas metod produkowania winnych bąbelków istnieje jeszcze trzeci, najtańszy. Polega po prostu na wtłoczeniu CO2 czyli dwutlenku węgla do raczej marnej jakości wina. Za taki gazowany napój zapłacimy już około 10 zł i na tym jego zalety się kończą. Trudno doszukiwać się w takim trunku jakichkolwiek doznań smakowych. Zalecamy zachować daleko idące umiarkowanie przy wychylaniu toastów tego rodzaju wynalazkiem. Parafrazując złotą myśl Włodzimierza Lenina: lepiej mniej a lepiej niż więcej a gorzej.

Przywitajmy Nowy Rok godziwie. Szampan, cava, prosecco? Wybór należy do Ciebie. Byleby na zdrowie.

 

Renata Pyśkiewicz – Kowalska

Szczepy, które wypada znać: Chardonnay

Wszystko co ma napis chardonnay świetnie się sprzedaje. Nie ulega wątpliwości, że to najpopularniejsze białe wino na świecie. To właśnie chardonnay znajduje się w grupie trzech głównych odmian dopuszczonych przepisami apelacji do produkcji szampana.

Chardonnay pochodzi z Francji, ale to prawdziwy obieżyświat wśród szczepów, bo uprawia się go niemal na całym świecie. Nie ma w tym nic dziwnego – chardonnay świetnie przystosowuje się do rozmaitych warunków klimatycznych. Doskonałe wina chardonnay produkuje się w Australii, Chile, RPA, a przede wszystkim w Kalifornii. Interesujące rezultaty uzyskują producenci hiszpańscy i włoscy. Ale jak dotąd nigdzie nie udało się uzyskać tak wspaniałych win chardonnay jak białe burgundy.

Jaki smak ma chardonnay?

Możemy spodziewać się tu przede wszystkim dużo smaków i aromatów owocowych. Ale tak naprawdę charakter Chardonnay zależy od sposobu uprawy i produkcji. W chardonnay pochodzącym z chłodniejszych regionów świata odnajdziemy klasyczne smaki jabłek, cytrusów i minerałów. Mocno owocowe chardonnay z tropikalnymi akcentami brzoskwini i cytrusów powstaje w krajach o cieplejszym klimacie. Miłośnicy bogatych i złożonych białych win również odnajdą w chardonnay coś dla siebie. Te cięższe wina poddawane są fermentacji w dębowych beczkach, dzięki czemu zyskują charakterystyczny smak i zapach przypraw – gałki muszkatołowej, wanilii oraz… masła. Najrzadziej spotykane są długo starzone, słodkie deserowe chardonnay.

Do czego podawać chardonnay?

Chardonnay świetnie wypada jako aperitif, ale jest też doskonałym towarzyszem stołu. Dzięki jego legendarnej wręcz różnorodności można serwować chardonnay do wielu różnych potraw. Smak chardonnay doskonale komponuje się z rybami i mięsami, owocami morza, warzywami, a nawet grzybami. A jeśli mamy ochotę po prostu napić się wina? Nic nie smakuje lepiej jak lampka chardonnay wypita wieczorem przed telewizorem albo w ogrodzie pod letnim rozgwieżdżonym niebem.

 

Renata Pyśkiewicz – Kowalska

Kto jest ojcem epokowego wynalazku czyli krótka historia wina

Francuzi wcale nie wynaleźli wina. O dziwo nie wynaleźli go również Grecy. Kto w takim dokonał tego epokowego wynalazku? Prawdę mówiąc wszyscy i nikt – między Morzem Czarnym a Zatoką Perską.

Podobno pierwszym plantatorem winorośli był sam Noe. Wylądowawszy po potopie na zboczach Kaukazu, konkretnie w okolicach góry Ararat, zajął się uprawą winnych krzewów. Pewnego dnia (zapewne za sprawą przypadku, jak to z wielkimi odkryciami bywało) odkrył Noe odurzające właściwości owoców tej rośliny.

W tej starej opowieści tkwi małe ziarno prawdy. To właśnie w Gruzji znaleziono najstarsze świadectwa wytwarzania wina. Wygląda na to, że ten wspaniały napój znano na tamtych terenach już siedem stuleci przed Chrystusem! Tak naprawdę jednak trudno jednoznacznie stwierdzić skąd pochodzi latorośl winna vitis vinifera, zwana również winoroślą właściwą lub winoroślą winną. Z pewnością rosła ona w Europie Zachodniej już w miocenie, czyli w epoce, w której w Afryce pojawiły się małpy.

Jeśli chodzi o pochodzenie nazwy, językoznawcy do dziś dotczą na ten temat zacięte spory. Niektórzy twierdzą, że słowo to pochodzi z sanskrytu od słowa vena i oznacza odurzający napój pochodzenia roślinnego. Inni znowu autorstwo tego przyjemnie brzmiącego słówka przypisują Hetytom. Lud ten zostawił po sobie gliniane tabliczki z wyrytym pismem klinowym napisem vee-an.

Jak wyglądało prawda, pewnie nigdy już się nie dowiemy. Zastanawia jednak fakt, że nazwa tego trunku brzmi bardzo podobnie we wszystkich językach świata. Poczynając od polskiego wino, przez łacińskie vinum, greckie voinos, hiszpańskie i włoskie vino, niemieckie wein, francuskie vin, wszystkie te określenia dowodzą wspólnego pochodzenia.

W Starym i Nowym Testamencie istnieją niezliczone wzmianki o winie. Stawiane jest w jednym szeregu z mąką chlebem i oliwą, będącymi podstawą pożywienia człowieka. W Biblii winnice i wino wymienione zostały łącznie czterysta pięćdziesiąt razy! To jeden ze skarbów Kanaan, ziemi obiecanej.

Wino tak, pijaństwo nie

Upowszechnienie wina zawdzięczamy Grekom. Hipokrates przekonywał nawet o dobroczynnym wpływie tego napoju na zdrowie człowieka. Należy tu jednak dobitnie podkreślić, że pijaństwo nie było przez Greków rzeczą akceptowaną, a spożywane przez nich wino było mocno rozcieńczane wodą. Po prawdzie też i tego starożytnego trunku nie dało się pić w formie nierozcieńczonej. Aby zapobiegać psuciu się wina, Grecy wzmacniali je ziołami i zagęszczali miodem lub cukrem z trzciny cukrowej. W dodatku z braku drewnianych beczek, których wtedy jeszcze nie znano, przechowywano wino w wielkich kilkumetrowych glinianych dzbanach i amforach. Żeby nie ulatniało się przez porowatą glinę, smarowano naczynia od wewnątrz sosnową żywicą. To nadawało mu dodatkowo silnego zapachu terpentyny. Takie wino mogło smakować tylko samym Grekom, którzy zresztą do dziś uwielbiają w winie ten żywiczny posmak. Tuż po winobraniu natomiast Grecy pili młode, ledwo sfermentowane wino, które było niemalże zwykłym, bardzo słodkim sokiem winogronowym. Jednakże początkowo wino wcale nie było napojem powszechnym. Nawet rozcieńczone sporą dawką wody było produktem drogim i luksusowym. Na codzień mogli sobie na nie pozwolić jedynie ludzie z wyższych klas społecznych. Prosty lud gasił pragnienie piwem albo wywarem z jęczmienia przyprawionym ziołami.

Hedonizm w rzymskim wydaniu

Picie wina przejęli od Greków Rzymianie. To oni wymyślili szczepienie krzewów winorośli, kilkuletnie dojrzewanie wina i przechowywanie go w szklanych butelkach. Wraz z butelką pojawił się też korek, pieczętowany żywicą. Wino zyskało nowy, lepszy smak. Ale picia wina w kulturze rzymskiej nie niosło ze sobą owej słynnej greckiej subtelności. Wino pito przede wszystkim na kolacjach – cenach. Zaczynały się one koło ósmej wieczorem a kończyły o północy, a nierzadko i o świcie. Bankietowicze kończąc ucztę, nie trzymali się na nogach z przepicia. Często podczas biesiady zmuszali się do wymiotów za pomocą piórka, by móc jeść i pić dalej.  Całe to towarzystwo rzygało więc z przeżarcia i przepicia. Czkanie i puszczanie bąków przy stole również było najzupełniej przyzwoite. Liczne toasty wznoszono wielkimi pucharami. Słynna wstrzemięźliwość cesarza Augusta pozwalała mu wypić nie więcej niż trzy puchary do posiłku. Łącznie liczyły sobie z górą litr i było to bardzo mało w porównaniu z innymi biesiadnikami.

Nie grzeszyli więc subtelnością i finezją ci rozpasani Rzymianie. Ale to właśnie im zawdzięczamy rozszerzenie terenów upraw winorośli na pozostałą część Europy. Podbijając kontynent, ten wojowniczy lud zakładał po drodze winnice. W ten sposób dotarli ze swoimi uprawami aż na tereny dzisiejszych Niemiec. Przyczyny ich działań były prozaiczne. Wino było napojem bardziej higienicznym niż woda i rzymscy legioniści mogli nim gasić pragnienie bez obawy o zatrucie. Wiadomo przecież, że nic nie wpływa tak źle na morale wojska jak biegunka. Wino, w przeciwieństwie do wody nie stanowiło zagrożenia zatruciem i pozwalało prowadzić kampanie wojenne na dalekich rubieżach imperium Rzymskiego.

Ze starożytnej uczty do kościoła

Upadek Cesarstwa Rzymskiego nie przyczynił się do upadku kultury picia wina w Europie. W tym czasie produkowano je już we wszystkich krainach pozostającymi pod kulturowymi wpływami Rzymu. Wino, rozpowszechnione w świecie antycznym, bardzo szybko i bez większych przeszkód zostało zaakceptowane w świecie chrześcijańskim. Wraz z rozprzestrzenianiem się nowej religii zostało rozwleczone po całej Europie. Jeśli tylko pozwalał na to klimat, przy każdym nowo wybudowanym klasztorze zakładano od razu winnicę. A często też klasztor budowano w miejscu już istniejącej winnicy. Średniowieczni zakonnicy zmonopolizowali rynek winiarski. Braciszkowie w habitach doskonalili sposoby uprawy winorośli i sztukę fermentacji, tworząc tym samym podstawy nowoczesnej wiedzy winiarskiej. To właśnie zarządcom przyklasztornych winnic zawdzięczamy istnienia szampana i umiejętność wytwarzania białych win z czerwonych winogron. Co najciekawsze, wyłączności na biznes winiarski wcale nie mieli mężczyźni. Klasztory żeńskie nie ustępowały męskim jeśli idzie o produkcję wina. W małych klasztorach żeńskich mniszki pracowały osobiście, w większych zatrudniano opłacaną siłę roboczą. Zakonnice z Remiremont w Lotaryngii posiadały najlepsze wino w całej Alzacji i taką organizację transportu, że mógł im pozazdrościć niejeden męski klasztor.

Wraz z chrześcijaństwem wino przywędrowało też do Polski. Pojawiło się zapotrzebowanie na wino mszalne, a zły stan dróg i koszty transportu rodziły problemy z importem. W końcu polscy mnisi (benedyktyni i cystersi) zakasali rękawy i zabrali się za uprawę własnych winnic, które założyli na południowo – zachodnich terenach kraju.

W epoce wielkich odkryć geograficznych rozpoczęto produkcję wina na nowych terenach. Za sprawą wielkich podróżników winorośl opuściła granice Europy. W XV wieku Portugalczycy i Hiszpanie wprowadzili winiarstwo na wyspy atlantyckie i do Nowego Świata – Meksyku, Peru, Boliwii, Kolumbii, Chile, Argentyny i Kalifornii. Z kolei Holendrzy zawieźli winorośl do Południowej Afryki a Brytyjczycy do Australii i Nowej Zelandii. Do dziś powinniśmy być im wdzięczni za te ekspansje. W XIX wieku europejskie winnice zostały zaatakowane przez groźnego szkodnika: filokserę winiec. Plaga rozprzestrzeniła się na wszystkie najważniejsze ośrodki upraw winorośli, niszcząc cenne hodowle.  Większość winnic musiała zostać odtworzona z użyciem sadzonek zachowanych m.in. w Ameryce i podkładek odpornych na szkodnika. Dzięki temu dziś możemy nadal cieszyć się winem wytwarzanym ze starych odmian winorośli.

 

Renata Pyśkiewicz – Kowalska

 

Opracowano na podstawie:

Maguelonne Toussaint – Samat , Historia naturalna i moralna jedzenia, Grupa Wydawnicza Foksal 2015, s. 237-278
Sławomir Chrzczonowicz, Leksykon win, Wydawnictwo Olesiejuk 2016

Co to jest wino?

Pan Waldek pędzi w tajnych zakamarkach swojej komórki trunek w smakowicie rubinowym kolorze. Jego “wino” z aronii słynne jest na całą okolicę. Renomy temu wybornemu napojowi dodaje jego legendarna wręcz krzepkość. Po wypiciu stosunkowo niedużej ilości degustator nabiera mocy wszystkich superbohaterów razem wziętych. Nie mam serca uświadomić panu Waldkowi, że jego chluba i duma nawet koło wina nie leżała i z pewnością nie ma prawa nosić tej szlachetnej nazwy…

Średnio rozgarnięty koneser tego wspaniałego produktu wie, że wino jest to napój alkoholowy wytworzony z owoców Vitis vinifera (winorośl właściwa). Tylko i wyłącznie. Kropka. Nie można więc nazwać winem wyrobu z jabłek, aronii czy – o zgrozo – z ryżu. Nazywanie takich wyrobów alkoholowych winem jest błędne, a niektórzy uznają to wręcz za bluźnierstwo. Żeby wino było winem, proces fermentacji muszą przejść świeże winogrona lub ich sok (moszcz). Gdyby jednak pan Waldek zechciał wytwarzać swój magiczny napój w bardziej tradycyjny sposób, mógłby się srodze rozczarować. Trunek nigdy nie osiągnąłby pożądanej przez niego mocy. Zawartość alkoholu w winie mieści się bowiem w przedziale od 6 do 16%. Dlaczego nie więcej? – zapytałby niejeden zawiedziony Polak. Ano nie więcej, bo drożdże, które w winie zamieniają cukier w alkohol umierają w stężeniu wyższym niż 16%.

Skoro jednak wino pozyskiwane jest tylko i wyłącznie z jednego rodzaju owoców, dlaczego istnieje tak wiele jego wariantów, różniących się barwą, aromatem, smakiem no i – przede wszystkim – ceną? Na to pytanie nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Na jakość, charakter i styl wina wpływa bowiem bardzo wiele czynników.

Trzeba zacząć od tego, że wino jest produktem rolniczym. Jak każdy produkt rolniczy uzależniony jest od środowiska w którym rośnie i dojrzewa winorośl. Najlepiej określa to francuskie słowo terroir (w dosłownym tłumaczeniu: grunt, ziemia, rola). Tym jednym słowem określa się zespół czynników związanych ściśle z danym terenem, niezależnych od człowieka. W słowie terroir mieści się więc zarówno gleba, klimat, roczna ilość opadów jak i wreszcie – ukształtowanie terenu a także usytuowanie samej winnicy. Najlepsze wina wytwarzane są w winnicach położonych na stokach wzgórz, dobrze nasłonecznionych i rozciągających się wzdłuż rzek.

Smak wina w bardzo dużym stopniu zależy rzecz jasna od szczepu z jakiego je wyprodukowano. Szczep, czyli odmiana winorośli ma więc dla konsumenta zasadnicze znaczenie. Na świecie sklasyfikowano do dziś około 9500 odmian winorośli. Z wszystkich można wytwarzać wino. Każda z nich daje wino o innym stylu i właściwościach.  Na szczęście znaczenie gospodarcze ma zaledwie kilkaset szczepów. A dla przeciętnego amatora win znajomość kilkunastu z nich jest w zupełności wystarczająca, by mógł sprawnie poruszać się po winnym świecie.

 

Renata Pyśkiewicz – Kowalska

 

Potwierdź swój wiek
Czy masz ukończone 18 lat ?
0
    Twój koszyk
    Twój koszyk jest pustyWróć do sklepu